5 stycznia 2013

Angielski dla dwulatka cz.1

Jakiś czas temu pisałam o naszych pomocach do nauki angielskiego z  których korzystałyśmy gdy Oli miała około roku. 

Dziś chciałam Wam pokazać jakie pomoce znalazły się u nas między pierwszym i drugim rokiem młodej. Może znajdziecie tu coś dla Waszych piciech :) 



Na pierwszym miejscu stawiam karty obrazkowe firmy Usborne
Są rewelacyjne! Oli pokochała je od pierwszego wejrzenia ;)

Usborne to brytyjska firma więc na kartach nie ma polskiego tłumaczenia - co uważam za zbędne a nawet przeszkadzające. Dużym plusem jest to że na odwrocie znajduje się w miarę duży wyraz prezentowanego obrazka.

Karty są bardzo duże (połowa zeszytu a5) i sztywne dlatego nadają się już dla najmłoszych. 

Zasób słownictwa - podstawowy, ale jak na początek w zupełności wystarczy. Kart jest 30 sztuk.


Na początku pokazywałam Oli obrazki, później (gdy już wiedziałam że zna wszystkie słowa) zaczęłam pokazywać jej napisy. Obydwie formy bardzo chętnie oglądała i ogląda nadal :)



Cena ok 29zł - za taką jakość warto zapłacić.

fot. kertas.pl

Karty obrazkowe dla dzieci - 'First Words' - Usborne





Drugie miejsce to u nas seria książeczek 'Tea time stories' z panem imbryczkiem. 
Są to książeczki polskiego wydawnictwa Skrztat. 

Bardzo sympatyczne opowiadania, napisane prostym językiem z wieloma powtórzeniami, ale jednocześnie ciekawe.
Każda z książeczek dotyczy przygód innego zwierzątka.

Na końcu każdej książeczki znajduje się tłumaczenie po polsku oraz pytania dotyczące tekstu. 
Książki mają miękkie okładki. Raczej się nie nadają dla dzieci mało delikatnych ;)

Do każdej z książeczek dołączona jest płyta - my z płyt nie korzystamy, ale mogę powiedzieć że nagrania są bardzo przyjemne.

Cena książeczki ok 8zł (można znaleźć za dużo mniej)


Pierwsza nasza książeczka była o misiu - skradła serce Oli. Później dostała tą o kotku i było to samo. Kolejne były o myszce i małpce, one aż takiego entuzjazmu nie wywołały, ale jak się okazało że w jednej z nich jest mrówka Ania (a mama ma na imię Ania) to Oli oszalała na punkcie tej książeczki :D

Jakiś czas temu czytaliśmy książeczki po kila razy dziennie każdą. Teraz szał minął ale często do nich wracamy.







W serii o imbryczku ukazały się:


Na trzecim miejscu, w naszym domu, znajduje się seria 'Disney English'.
Ma tak wysokie miejsce tylko dlatego, że to seria o Myszcze Mickey - jest uwielbiana pod każdą postacią ;)

Wydanie bardzo ładne, papier kredowy, na końcu zadania i ćwiczenia związane z opowiadaniem, dołączona płyta. Tekst jest po polsku i angielsku... ale tekst jakiś taki słaby. Według mnie język jakim jest napisana książeczka jest co najmniej za prosty. Podejrzewam, że chodziło o to że ma być prosty bo kierowany jest do dzieci... ale często zdarza się, że jedno zdanie nie trzyma się kupy z drugim ;/ To takie moje osobiste odczucie.
Generalnie młoda uwielbia myszkę a książeczka jest ładna i powiedzmy że wniesie element nauki języka więc ma kilka takich książeczek, które wertowane są non stop.

Pod choinką znalazła się książeczka również z tej serii ale o Kubusiu Puchatku - skąd ten Mikołaj wiedział że już znamy na pamięc te o myszce??? ;P

Książki cenowo nie powalają. Kosztują ok 13zł lub 25zł z wersją dwustronną czyli dwa opowiadania w jednej książce.

Na naszych półkach znajdują się:



fot. aros.pl

Kolejną pomocą z której korzystamy na codzień są bardzo lubiane przez Oli karty obrazkowe wydawnictwa Edgar. 

Zaczynałyśmy od pierwszego zestawu z podstawowymi słówkami. Oli pochłonęła je - dosłownie. W ogóle bardzo lubi prezentacje typu flashcards. 

Karty są małe i miękkie (format zwykłych kart). Obrazki - wg gustu, mi np nie podobają się postacie. 
Jest kilka kart w zestawie które odłożyłam ponieważ uważam że nie są odpowiednie. 

W tym zestawie znajduje się 10 kart z cyframi oraz 7 kart z dniami tygodnia. Te karty odłożyłam... dlaczego? Gdyby te z cyframi miały narysoawne biedronki, ślimaczki czy inne zwierzaczki to bym zostawiła, ale Oli ze wzgdlędu na matemetykę Domana którą jej prezentuję nie ma jeszcze cyfr. Nie chciałam jej mieszać w głowie więc wolałam odłożyć... A dni tygodnia również odłożyłam ponieważ były przedstawione nijak... w sumie nie da się tego jakoś logocznie pokazać.

Jednak ocena ogólna wg mnie jest bardzo dobra i w z związku z tym pod choinką znalazły się dwa kolejne zestawy kart :D A Oli jak je zobaczyła to aż piszczała z radości :D

Ach... do kart dołączona jest książeczka z propozycjami zabaw i prezentacji kart oraz płyta z nagraną wymową. 

W kolejnych zestawach niektóre karty powtarzają się, ale myślę że w sumie dobrze bo można się bawić w szukanie par :)

Cena jednego zestawu to ok 30zł ale można już znaleźć za 23zł


W serii ukazały się:
 


 
fot. aros.pl













Te pozycje zdecydowanie królują w naszym domu :)

A u Was? Czego używacie i polecacie do nauki języków?

xxx true xxx

17 komentarzy:

  1. Świetne :D Ja na razie nie będę uczyć Malucha języków obcych. Skupiam się na języku polskim.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A szkoda, im szybciej tym lepiej :) Na pewno język polski przy tym nie ucierpi :)

      Usuń
  2. little einstein/baby einstein znacie?
    Pomyślę co mogę Ci polecić i napiszę niedługo.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Coś mi się obiło o uszy... to bajki są? U nas kiepsko z bajkami które nie są Myszką Mickey ;/

    Jak coś znajdziesz godnego uwagi to czekam na info :)
    ślę pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ania tak to są bajki, moje chłopaki nie bajkowe ale te baby einstein lubiały, mamy całą serie - sama je lubiałam haah;) na youtube coś powinno być.
    JEdyne co mi przychodzi do głowy to gra shopping list z orchard toys znasz? tam są jeszcze booster pack i mnóstwo słówek mozna się nauczyć.
    PS tutaj na blogu pisałam o pomysłach na naukę angielskiego dla najmłodszych może coś wpadnie Ci w oko
    http://www.mamablizniacza.blogspot.co.uk/2012/04/angielski-dla-naszych-i-waszych.html

    http://www.mamablizniacza.blogspot.co.uk/2012/07/angielski-dla-naszych-i-waszych.html

    OdpowiedzUsuń
  5. To rzeczywiście muszę zobaczyć te bajki :)

    Shopping list znam tzn oglądałam i przy kolejnej okazji zakupię bo już Mikołajowy budżet nie wystarczył na to ;)

    Dzięki za linki. Przeczytałam i natchnęłaś mnie :D
    Niektóre zabawy stosujemy, o innych myślałam żeby wprowadzić ale też kilka nowych pomysłów mi podsunęłaś :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Ania - fajnie cieszę się
    PS podpowiesz gdzie kupić te shopping list w PL? kilka osób mnie już o to pytało ale nie znałam odpowiedzi:/

    OdpowiedzUsuń
  7. Wiesz co, nie szukałam jakoś mocno w pl bo co jakiś czas zamawiamy z amazona ale na pewno było na allegro. Jednak cena dość wysoka w porównaniu z ceną z amazona ;/

    OdpowiedzUsuń
  8. u nas też króluje miś Benjamin :)
    a poza tym sprawdzają się książeczki z serii ladybird i bajeczki Louie's World (chociaż moim zdaniem muzyka jest w nich za głośna i trzeba dziecku wyraźniej powtórzyć słówka - ale uwagę przykuwają na pewno!)
    bardzo ciekawy blog - zamierzam wpadać częściej - czeka na kolejne podpowiedzi jak uczyć angielskiego dwulatka!
    (chętnie również w komentarzach u nas - zapraszam:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Louie,s World u nas się nie przyjął ;/ w sumie fajny ale chyba za mało kolorowy dla młodej ;/

    Cieszę się że Ci się u nas podoba :)
    Oczywiście będę do was również zaglądać... poczytam sobie dłużej jak będę miała chwilkę :D

    pozdrowienia dla was :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Czytam, czytam i doszłam do wniosku, że zaniedbuj ę moje dziecko pod względem językowym :(. Podobają mi się te karty z wyjątkiem tych, w których postacie mają wytrzeszcz oczu - najlepsze są z pewnością obrazki jak najbardziej realistyczne. Dzięki za ten przegląd, może sama coś zrobię, to przecież proste:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. och, ja też ostatnio zaniedbałam dziecko jeśli chodzi o język :( i mam ogromne wyrzuty sumienia ;/

      fakt rysunki na tych kartach są raczej poniżej krytyki ale Oli dziwnym trafem je lubi.

      Trzymam kciuki za robienie kart :) ja się nie mogłam zebrać ;/

      Usuń
    2. Czytajcie dzieciom książki po angielsku, to świetnie rozwija słownictwo i uczy od razu całych zdań i wyrażeń. Same słówka/fiszki są dobre na początek, potem najlepiej czytać, czytać, czytać, czytać :) Pozdrawiam!

      Usuń
  11. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetne są te First Words. Coś takiego by mi się przydało dla Róży. My mamy coś takiego po hiszpańsku, a z angielskiego też karty obrazkowe, ale dla Róży jeszcze chyba za mała czcionka...

    OdpowiedzUsuń
  13. jak się nauczyć angielskiego??
    Język angielski to dla mnie nie tylko język obcy - to moja pasja i miłość, która zajmuje znaczące miejsce w moim życiu od wielu lat. Zapraszam na http://www.sic-egazeta.amu.edu.pl/index.php?t=2737 Jeśli chcesz nauczyć się tego wspaniałego języka angielskiego w sposób inny niż w niejednej szkole językowej... jeśli chcesz płynnie mówić po angielsku i poznać go w sposób atrakcyjny, nowatorski i ciekawy - zapraszam na konwersacje angielski lublin.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
 

Mummy and the Tot Copyright © 2012 Cookiez is Designed by Bread Machine Reviews | by Blogger Templates | modified by Vent